W samorządowych kasach w tym roku może zabraknąć nawet 30 mld zł na pokrycie bieżących wydatków.
Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich mówi, że wiele samorządów znalazło się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Na pokrycie bieżących wydatków może im zabraknąć 20-30 mld zł. Do tego dojdzie kilkanaście miliardów na rosnące raty kredytów, które nie zostały przewidziane w budżecie.
Samorządy chwytają się każdego sposobu, który pozwoli im spiąć wydatki z dochodami. Jednym z nich jest rolowanie długu za pomocą spłacania kredytów obligacjami.
Najtrudniejsza sytuacja jest w powiatach, które nie mają własnych dochodów. Związek Powiatów Polskich zwrócił się do resortu finansów o zawieszenie stosowania reguły ostrożnościowej. Dzięki temu mogłyby się zadłużać ponad ustawowe limity. W przeciwnym razie pilnie potrzebują 8 mld zł.
Piotr Tomaszewski, skarbnik Bydgoszczy, tłumaczy, że problemy finansowe samorządów to efekt zmian prawnych. W 2019 r. rząd wprowadził ustawę zmniejszającą wartość udziału samorządu w dochodach z PIT. Z kasy bydgoskiego budżetu wyparowało ponad 50 mln zł. Dochody z PIT obniżył też Polski Ład, tym razem aż o ok. 140 mln zł. Ponadto problemem są rosnące koszty kredytów i wysoka inflacja.



